Zadzwoń dzisiaj: 0048 512 956 102
Home / Kampania DULIFE "Żyj Świadomie" /

Jak zabija cukrzyca?

Jak zabija cukrzyca?

Kiedy chcemy zatankować nasz samochód to wystarczy, że weźmiemy troszeczkę życiodajnego płynu W tym przypadku – ropy naftowej, rureczka we właściwe miejsce I za moment silnik zamieni to paliwo na energię. Problem polega na tym, że gdybyśmy chcieli tak samo opisać odżywianie, ale już ludzkiego organizmu, to sprawa nie jest taka prosta. Duża większa liczba rzeczy może w międzyczasie się popsuć. Samochodom trzeba oczywiście przyznać to, że są takie dość bezkompromisowe. To znaczy, że jak nie dostaną tego paliwa albo będzie ono fatalnej jakości, to samochód po prostu się zatrzyma: „Odmawiam pracy i tyle”. Ludzki organizm natomiast jest o wiele bardziej niepoznany, niesamowity. W związku z tym, wcale nie musi się od razu zatrzymać, ale na przykład powoli będzie obumierał.

I co najgorsze w tym wszystkim, wcale nie musimy o tym wiedzieć. Jak to jest możliwe? Aby wszystko stało się jasne, w pierwszej kolejności musimy przyjrzeć się temu, jak wygląda tankowanie, ale już naszego organizmu, który zdecydowanie większą część pokarmu dostarczanego z zewnątrz przerobi na cukier prosty, czyli glukozę, która w czystej postaci wygląda tak, jak tutaj widzicie. I ta glukoza jest tym dla naszego organizmu, czym paliwo dla samochodu. Ale właśnie, co stanie się później po przerobieniu już tego wszystkiego na glukozę? Aby to sprawdzić, zamieńmy tę rzeczywistość na wnętrze naszego organizmu. Gdy nasz organizm przerobi już pokarm na przykład na glukozę, to następnie wpuści ją, powiedzielibyśmy, w naszą krew. I zobaczcie, że razem z krwią wpływa naprawdę sporo glukozy, która będzie pływała sobie po naszym organizmie i rozglądała się za komórkami naszego ciała, które może nakarmić, odżywić.

Dzięki temu będą one żyły. I na przykład mamy taką sytuację, jak tutaj – glukoza podpłynęła sobie pod komórkę (ta skrzyneczka nam ją symbolizuje) na przykład – jest to komórka mózgowa, „Pan mózg” potrzebuje glukozy do funkcjonowania, do sterowania naszym organizmem. Ale nie jest tak wcale łatwo, że glukoza sobie teraz po prostu – hyc – wskoczy do środka.

Bo jak widzicie, mamy kłódkę, która skutecznie zapobiega takiemu szybkiemu przejściu. I to oznacza, że nasz organizm będzie musiał wyprodukować kluczyk, który do tej kłódki będzie pasował. I tak się stanie. W naszym ciele mamy bardzo ważny narząd, czyli trzustkę, która jest odpowiedzialna za produkcję takich kluczy. I gdy tylko trzustka poczuje, że w naszym organizmie, w naszej krwi jest sporo glukozy, to wyprodukuje odpowiednią liczbę kluczy i wpuści ją również w krew.

I tutaj proszę bardzo, mamy kluczyki. Tym kluczykiem będzie insulina, która następnie fizycznie „zetknie się” z kłódką (W tym przypadku z receptorem insuliny) I wtedy zacznie się prawdziwa magia, dlatego że ta insulina, jej obecność, spowoduje otwarcie tej kłódki. I dopiero teraz mamy drogę wolną. Glukoza może „wskoczyć” do środka tej skrzynki, czyli do komórki. Dzięki temu komórka będzie funkcjonowała, po prostu żyła. I ten schemat odżywiania, no niemal identycznie wyglądający jak w tym procesie, który opisałem – jest u większości ludzi.

Ale na pierwszy rzut oka widać, że mamy tutaj dość dużo czynników – kłodki, klucze, inne rzeczy, które mogą łatwo się „popsuć” Jak? Najprostsza rzecz która może się popsuć, to sytuacja, w której trzustka po prostu przestaje produkować kluczę, czyli insulinę. Przez co glukoza nie ma szansy wejść do komórek i pozostaje we krwi. Wtedy będziemy mieli do czynienia z cukrzycą typu pierwszego, i z bardzo niebezpieczną sytuacją. Ale w innej sytuacji, nazywanej cukrzycą typu drugiego wystarczy, że ta sama trzustka dalej będzie „produkowała” klucze, ale będzie ich za mało, aby otworzyć drzwi do wszystkich komórek.

Albo do tego może dojść jeszcze jeden problem, bo nawet gdy już jakieś klucze dotrą do zamka i będą chciały go otworzyć, to z jakiegoś powodu zamki staną się „wybredne”. I zechcą być otwierane tylko przez niektóre klucze albo w ogóle nie chcą być otwierane. I to spowoduje, że znowu znacznie mniej glukozy dostanie się do komórek, a pozostanie jej znacznie więcej we krwi. Co się wtedy stanie? Część glukozy, która znajduje się w nadmiarze w naszej krwi, zostanie za pośrednictwem nerek wydalona z moczem.

I w ten sposób „opuści” nasz organizm. W trakcie zwykłej wizyty w toalecie, a mówię o tym, dlatego że, wtedy realnie smak moczu się zmieni. Możemy się z tego śmiać, ale w ten sposób przez całe stulecia lekarze diagnozowali obecność glukozy we krwi pacjentów, a tym samym cukrzycę. Później znalazły się takie „wyspecjalizowane” osoby, które testowały ten smak, a jeszcze później zauważono, że do takiego słodkiego moczu lgną – muchy, pszczoły.

To był całkiem dobry sposób na to, żeby przetestować czy czasami w moczu za dużo tej glukozy nie ma. Oczywiście to jest historia, ale ma ona wpływ na dzisiejszą rzeczywistość. Dlaczego? Zobaczcie, aby wydalić ten nadmiar glukozy z moczem nasz organizm potrzebuje naprawdę sporo wody. A to oznacza, że osoba, która jest chora na cukrzyce będzie częściej odwiedzała toaletę. A to są sygnały, których lekceważyć nie można ! Ale jak słusznie zauważa profesor Leszek Czupryniak, gdyby było tak, że nadmiar glukozy zostałby w całości wydalony z moczem, to owszem cukrzyca byłaby nieprzyjemna. Ale pozostałaby jedynie schorzeniem, które powoduje taką zwiększoną produkcję moczu. Sytuacją, w której chce nam się bardziej pić. Nie przyjemnie, ale da się przeżyć. Niestety na tym problemy się nie kończą. Zobaczcie! Mamy teraz taką sytuacje. We krwi nadal jest sporo glukozy. Nie została w całości wydalona z moczem, ale do niektórych komórek nie może wejść, ponieważ z jakiejś przyczyny nie działa proces „otwierania” tego oto zamka. Glukoza staje się coraz bardziej zdenerwowana, i chce znaleźć ujście tych „nerwów”, coś chce ze sobą zrobić.

Kolokwialnie mówiąc, „podpłynie” do innych komórek naszego ciała, np. do komórki nerwowej i tutaj mamy sytuację taką, w której, np. taka komórka wcale nie ma takiego mechanizmu, jak tutaj. Powiedzielibyśmy jest „zawsze otwarta” – bez żadnego zamka. Takie komórki w naszym organizmie oczywiście też mamy. Glukoza znajdzie sobie tutaj swobodny dostęp. Teraz taka komórka jest w pewien sposób „szczęśliwa”. Została odżywiona, wszystko w porządku, ale glukozie to nie wystarczy! I masowo zaczyna napływać do tej komórki, i za chwileczkę ta komórka będzie „przejedzona”.

Ona już tyle nie chce! To jest dla niej szkodliwe, ale glukozy to nie obchodzi! Bo coś ze sobą musi zrobić. Jaki będzie skutek takiego działania? Bardzo prosty. Za momencik ta komórka albo się całkowicie „zdegeneruje”, albo po prostu umrze. Identycznie zadziała to w przypadku komórek znajdujących się w naszym oku. Budujących ten narząd. Dlatego ważnym objawem cukrzycy jest np. nieostre widzenie, albo jakiekolwiek inne problemy ze wzrokiem. Niestety na tym się nie skończy, ponieważ zobaczcie, że to jest sytuacja (zaburzenie tych wszystkich procesów) dla naszego organizmu na tyle dramatyczna, że on powoli „obumiera”. Dlatego będziemy czuli takie stany chronicznego zmęczenia, bóle głowy, będzie nam nieprzyjemnie, niedobrze, to są kolejne ważne objawy, których lekceważyć nie wolno! Tutaj możemy powrócić do naszego porównania z samochodem.

Do informacji, że, jeśli będzie on dostawał paliwo bardzo złej jakości, albo wcale, to po prostu się zatrzyma. A o jakiej skali mówi w przypadku ludzi? Uwaga! Niezdiagnozowana cukrzyca, albo niewłaściwie kontrolowana może przeciętnie skrócić życie o lat, nawet 6! Ale! Wystarcz, że do tego dodamy, np. palenie papierosów, albo nadciśnienie tętnicze, to z tych 6-ciu lat, życie może zrobić się krótsze nawet o lat 12! Ale najgorsze jest dopiero przed nami, i mam nadzieje, że siedzicie, ponieważ sprawy zrobią się na prawdę poważne.

Tylko w Polsce cukrzycę ma około 3 milion osób, a do roku 2030 na całym świecie na cukrzyce najczęściej typu drugiego, to jest 80-90% wszystkich cukrzyc. Chorych będzie: (Uwaga!) Pół miliarda osób!, to jest tyle, ile dzisiaj (łącznie) mamy: Polaków, Rosjan, Niemców, Francuzów i Włochów (razem wziętych!). TO JEST PÓŁ MILIARDA !!! Ale ja tutaj jeszcze nie wspomniałem o najgorszej sprawie, to dopiero jest przed nami. I teraz spośród tych przerażających liczb, mniej więcej połowa cukrzyków nie ma bladego pojęcia o tym, że jest chora. W związku z tym mamy do czynienia zjedna z najbardziej podstępnych, tajemniczych, a jednocześnie śmiercionośnych chorób w dziejach ludzkości! Jak słusznie zauważa prof. Krzysztof Strojek, cukrzyca jest tak bardzo „sprytna”, że często na kartach zgonów pacjentów, którzy chorowali na cukrzyce nie mamy jako przyczyny śmierci cukrzycy właśnie, ale, np. zawał czy udar. Oczywiście są to choroby ściśle powiązane z cukrzycą. Ale nie musiałoby do nich dojść, gdyby ta cukrzyca bałyby, np. właściwie zdiagnozowana, dobrze kontrolowana. A pamiętajmy, że cukrzyca „lubuję się” w niszczeniu naszego układu krążenia.

Ale to jeszcze nie wszystko! Bo często zapominamy o tym, że osoba, która ma cukrzyce, ma jednocześnie od dwóch do czterech razy większe ryzyko zapadnięcia na jakąś chorobę układu krążenia. I to jest sprawa naprawdę bardzo groźna!. Ale skąd tak naprawdę ta cukrzyca w ogóle się bierze? Oczywiście, jak wiele badań pokazuje, winne często są geny.

Po prostu w „spadku” dostajemy cukrzycę, jednak tutaj powinna być to dla nas , przede wszystkim, nie informacja konieczna do załamania się i zdenerwowania, a powinna stać się sygnałem ostrzegawczym. Jeśli mieliśmy przypadki cukrzycy w rodzinie, to jest ważna sprawa, Jeśli mieliśmy przypadki cukrzycy w rodzinie, to jest ważna sprawa, aby regularnie się badać. Ale nie musimy zawsze winić naszych przodków, ponieważ sami sobie możemy „zafundować” cukrzycę. Wystarczą zaledwie trzy rzeczy. Jakie? W odcinkach Polimatów na temat różnych chorób, wielokrotnie pojawiała się kwestia niewłaściwego jedzenia.

Aby go unikać, mieć zbilansowaną, zdrową dietę. Bla, bla bla… Ile można o tym słuchać ?! Ale tutaj pojawia się taki o to problem, że niestety wszystkie te zalecenia są absolutnie słuszne. I wbrew temu, co mówi się czasami, cukrzyca nie jest wyłącznie chorobą, która bierze się z tego, że jemy za duże ilości cukru. Ale tak naprawdę często bierze się z tego, że jemy za duże ilości, ale wszystkiego!. Przez stulecia ludzkość miała problemy z głodem, z niedoborem jedzenia. Ale teraz w wielu miejscach na świecie jest problem odwrotny – po prostu tego jedzenia jest za dużo. Szczególnie drastycznie widać to na przykładzie dzieci, ponieważ przez długi czas cukrzyca typu drugiego była nazywana „cukrzycą dorosłych”. U dzieci bardzo rzadko, a teraz wraz ze wzrostem epidemii otyłości u dzieci, możemy notować cukrzycę typu drugiego, np.

U bobasa, który jeszcze nawet nie zaczął chodzić. Świetnie potwierdzają to badania pod przewodnictwem dr. Juliana Shielda z Bristol Royal Hospital, który u dzieci z cukrzycą w 95% przypadków, zdiagnozował nadwagę, a u 83% tych dzieci – otyłość. Te liczby są naprawdę przerażające! Drugim, ogromnym problemem jest brak ruchu. Świetnie widać to po badaniach przeprowadzonych w Zjednoczonych Emiratach Arabskich. Tam dla wielu ludzi poruszanie się pieszo, bez samochodu jest: po pierwsze słabym wyznacznikiem statusu społecznego, a po drugie w pewien sposób dyshonorem. Efekt? Jedne z największych na świecie wzrostów zachorowalności na cukrzycę, ale to jeszcze nie wszystko, bo gdy dodamy do tego złe nawyki żywieniowe, to mam gotowy „przepis” na katastrofę. A już przecież sam dr. Oczko, czyli lekarz Króla Stefana Batorego mówił, że „ruch jest idealnym, uniwersalnym lekiem na niemal wszystkie schorzenia”. Ale możemy trochę zwolnić! Bo wcale nie chodzi o jakieś wyczynowe działanie, bicie rekordów – wystarczy spacer, pół godziny dziennie. I już drastycznie redukujemy możliwość wystąpienia cukrzycy. Trzecią rzeczą będzie suma dwóch pierwszych problemów, a więc zwiększona waga ciała, która jest kłopotliwa, oczywiście, w codziennym życiu.

Bo np. utrudnia wsiadanie na motocykl, ale z punktu widzenia cukrzycy również jest problematyczna. A to dlatego, że gdy mamy zwiększoną tkankę tłuszczową (zwłaszcza w okolicach brzucha), to niestety powoduje to bezpośrednio, że nasze receptory insuliny stają się bardziej „wybredne” na insulinę właśnie!. Czyli wracając do naszego porównania te „zamki”, z jakiejś przyczyny, nie chcą „przyjmować” kluczy. Teraz, jak przekonują eksperci z International Diabetes Federation – wystarczy delikatnie tylko zredukować masę naszego ciała, i to już znacznie zredukuje również tym samym ryzyko wystąpienia cukrzycy typu drugiego.

Pomimo tego, że o cukrzycy wiedzieli już starożytni Egipcjanie, to potrafimy sobie z nią poradzić nie od tak bardzo dawna. Jeszcze 90 lat temu wierzono, że najlepszym sposobem na przedłużenie życia chorego na cukrzycę jest, Uwaga! Głodzenie niemal na śmierć!. Te potworne zdjęcia pokazują w jak dramatycznym stanie były dzieci, u których stosowano głodzenie w leczeniu cukrzycy. Niestety taka terapia na dłuższą metę w ogólnie nie działała. Ale zdjęcia po prawej stronie, to efekt leczenia insuliną. Metodę te opracował zespół badawczy tego , niezwykłego człowieka: Fredericka Bantinga. Badacze pobrali insulinę, a więc „klucze” do naszych „zamków” z trzustki psa.

I podali ją temu młodzieńcowi – Leonardowi Thompsonowi, który umierał w szpitalu, w Toronto. na tym zdjęciu widzimy go już dużo starszego, i to najlepszy dowód na skuteczność terapii Bantinga. Zarówno on, jak i jego zespół, gdy otrzymali za swoje odkrycie nagrodę Nobla, mieli świetlaną przyszłość. Mogli zarobić na patencie miliony dolarów, ale zdecydowali się przekazać go za symboliczną kwotę: – jednego dolara. Dzięki temu wielu chorych od razu otrzymało pomoc. Niestety cukrzyca nadal pozostaje nieuleczalną chorobą.

Jedyne co możemy zrobić, to łagodzić jej objawy. Podawać takie leki, które, po pierwsze – zredukują śmiertelność tej choroby, po prostu wydłużą życie pacjentów, ale po drugie – poprawią ich codzienne, normalne funkcjonowanie. Oprócz insuliny podawanej z zewnątrz, a więc doprowadzania do sytuacji, w której nasz organizm dostanie trochę więcej „kluczy”, które są koniecznie do otwarcia „zamków” naszych komórek. Stosuje się również leki, które poprawiają nieco te „napięte” relacje z glukozą, i często redukują jej poziom w naszej krwi. Na szczęście w leczeniu cukrzycy coraz częściej mamy do czynienia ze skuteczniejszymi lekami, które wspomagają leczenie tej straszniej choroby. Ostatnie osiągnięcia naukowe potwierdzają również, że lek z grupy tak zwanych „flozyn” – znacznie redukuje śmiertelność z przyczyn takich sercowo-naczyniowych. Co najciekawsze w tym wszystkim, nie do końca wiemy dlaczego tak się dzieje. Ale właśnie, leczenie cukrzycy powinno być przede wszystkim „nakierowane”, aby skutecznie zredukować zgony z powodów sercowych. Takich jak: zawał, udar, czy miażdżyca, ponieważ aż 2/3 wszystkich śmierci powiązanych z cukrzycą ma związek z jakimś „nie funkcjonowaniem” układu krążenia. Jednak najważniejsze i tak pozostaje możliwie szybkie zdiagnozowanie tej choroby.

Chociaż niestety już praktycznie regułą stała się sytuacja , w której ktoś zgłasza się do specjalisty, i tym samym często na pierwsze badanie krwi, gdy jest już za późno, gdy już cukrzyca zdążyła „spustoszyć” nasze organy wewnętrzne. Najczęściej ta sytuacja będzie dotyczyła: oczu, nerek, serca, czy układu nerwowego. Poza tym warto zapamiętać listę objawów. Jeśli tylko zauważycie je u siebie, albo u kogoś z waszych bliskich, to trzeba reagować naprawdę szybko. Pamiętajmy jeszcze o jednej, ważnej sprawie.

Mianowicie, w trakcie leczenia, albo jeszcze wcześniej, warto pamiętać o kontrolowaniu właściwej wagi. O dobrym odżywianiu, i o uprawianiu sportu. To zawsze w kontekście cukrzycy pomaga!. Od momentu, gdy włączyliście ten odcinek u ponad 100 osób na świecie zdiagnozowano cukrzycę, a prawie 150 osób zmarło w wyniku różnych powikłań cukrzycowych. Ale nie jesteśmy tak zupełnie pozbawieni nadziei. Dłuższe życie z cukrzycą jest możliwe, ale trzeba ją szybko zdiagnozować i właściwie kontrolować. A wtedy nie staniemy się jedną z kolejnych liczb w statystykach tej śmiercionośnej, przerażającej choroby..

Share this article

Comments are closed.